Źródło: własne
Branża morska, to bardzo duży, a przy tym zamknięty, żeby nie powiedzieć hermetyczny rynek.
Technologicznie jest bardzo rozbudowany, skomplikowany i zaawansowany.
I niesamowicie dziurawy...
Morza i Oceany są niewyobrażalnie dużym... nie, gigantycznym obszarem. Po ich powierzchni poruszają się setki tysięcy statków, co, choć samo w sobie jest dużą liczbą, w skali ogromu tych wód, jest przysłowiową (albo dosłowną, zależy jak patrzeć) kroplą w morzu. Większość z nich pływa po wyznaczonych trasach.
Dobra... zróbmy to inaczej.
Żeby zobrazować całość branży morskiej nie wdając się w mnóstwo detali technicznych i nomenklaturę, użyjemy analogii.
Wyobraź sobie świat, w którym są asfaltowe drogi, tysiące dróg, bardzo dobrych dróg i autostrad. Są samochody i motocykle najróżniejszej marki i przeznaczenia. Masz małe, średnie a nawet duże samochody osobowe, FIaty, Skody i Peugeoty, podobnie jak samochody luksusowe, od Leksusów, przez Ferrari po Bentleye. Masz cudeńka Maklarena, masz całą paletę bolidów F1, masz nawet odpowiednik najnowszego Rolls Royce'a La Rose Noire Droptail'a. Miłośnicy ciężarówek mogą wybierać i przebierać w modelach. Jest mnóstwo motocykli, samochodów specjalnych, jest straż pożarna, nawet te kanciaste pojazdy do sprzątania ulic i chodników w mieści. Słowem - jest wszystko co jeździ po drogach i ma silnik.
Jesteś w ogromnym, pięknym świecie. W tym świecie masz rozrzucone na dużych odległościach centra, między którymi są wytyczone autostrady.
W pewnym momencie, jadąc jedną z nich, zatrzymujesz się, wysiadasz z samochodu na poboczu i patrzysz w bok, na ten wspaniały krajobraz. W tym gąszczu traw, ugorów, między zagajnikami i strumieniami, widzisz konia. Za koniem jakiś drewniany, archaiczny pług, którym pojedynczy rolnik orze pole. Gigantyczne pole. Takie, po horyzont. Koń jest jeden. Drepcze noga za nogą ciągnąć ten rachityczny pług. Rolnik też jest jeden. Ze zwieszoną głową, zmęczony, ale idzie do przodu wykonując swoją pracę...
I właśnie tak wygląda aktualny stan techniki i technologii w branży morskiej.
Ocean jest jak te bezkresne przestrzenie nietknięte ręką ludzką. A przynajmniej tak się zdaje jadąc autostradą 200 km/h. Tak po prawdzie te piękne przestrzenie są usiane mnóstwem samochodów, które wypadły z tej autostrady. Samochodów które pospadały z mostów, które zjechały na pobocze i ugrzęzły w błocie, po czym tam zostały. Samochodów, które ktoś odstrzelił w ramach wcześniejszych konfliktów. Widzisz pola usiane zgubionym ładunkiem z ciężarówek, porozrzucane mniejsze i większe śmieci. Gdzieś jakiś pickup zakopany w rowie z dala od drogi lata temu rdzewieje na potęgę... Odkąd wysiadłeś z samochodu na poboczu dostrzegasz całą masę rzeczy, których w tym pięknym krajobrazie nie powinno być.
Stan branży offshorowej (obejmującej wszystkie prace na morzu) jest jak na tym obrazku. Mamy najróżniejsze jachty i łódki prywatne (osobówki), mamy statki pasażerskie (autobusy), mamy skutery wodne (motocykle), mamy statki transportowe (ciężarówki), mamy straż pożarną i jednostki specjalistyczne, które są przystosowane do zbierania zanieczyszczeń pływających po powierzchni w razie potrzeby, mamy specjalistyczne statki do obsługi platform wiertniczych i mnóstwo, mnóstwo innych...
A nie mamy zwykłego traktora.
Takiego typowo do pracy w polu. Nie potrzeba, żeby był szybki jak bolid F1, nie potrzebujemy, żeby brał na pokład setki pasażerów, nie musi też być szybki. Ma być przystosowany do pracy w polu. Nie w mieście. Nie na autostradzie. W polu. W naszym morzu.
Ma mieć możliwość zapięcia pługa, jak trzeba, zamiany na brony, a dalszej kolejności, gdy będziemy mieć choćby najprostszy traktor, zbudowany na bazie części od innych samochodów, pospawany w garażu, ale taki, który działa - możemy myśleć o przeniesieniu napędu, żeby móc podpiąć pod niego bardziej skomplikowane elementy jak siewnik, kosiarkę talerzową, glebogryzarkę i wiele innych... Ale najpierw potrzebujemy mieć traktor.
I właśnie ten traktor morski budujemy.
Tym właśnie jest nasza platforma bazowa.
Podczas prac przy wydobywaniu wraków i innych konstrukcji z dna morskiego natrafiliśmy na szereg technicznych problemów, które uniemożliwiają, bądź utrudniają prace. Abstrahując od faktu, że sumarycznie wpływają na znaczący wzrost kosztów całej operacji, to jest dużo takich, które po prostu nie pozwalają normalnie pracować przy wyciąganiu wraków z dna.
Jest ich cała lista. To jednak innym razem (dołącz do subskrybentów na FB i obserwuj profil, żeby nie przegapić następnych części).
Do prac podwodnych, wyciągania wraków, podobnie jak innych konstrukcji stalowych, czy amunicji, potrzebujemy jednostki bazowej - naszego traktora podwodnego. To platforma, która docelowo ma mieć system napędowy pozwalający na samopozycjonowanie na bazie sygnału GPS.
Musi mieć odpowiednie wymiary (będzie proporcjonalnie szersza niż statki, bo ma służyć do pracy, a nie przemierzania wielu mil morskich), optymalną wyporność, modułowy system mocowań, żeby dało się zamontować urządzenia potrzebne do konkretnej pracy (jeśli wypływamy wyciągać wielki i ciężki wrak - wjeżdża potężny dźwig, jeśli płyniemy wyjmować kolejno małe jednostki na płytkich wodach - odchudzamy platformę i montujemy mały dźwig dedykowanej konstrukcji, jeśli jedziemy wyciągać amunicję - montujemy system do mechanicznej neutralizacji niewybuchów/UXO, i tak dalej...), hybrydowy napęd uwzględniający elektryczne silniki manewrowe, co pozwala w bardziej przyjazny sposób reagować na zagrożenia i pracować w bliskim sąsiedztwie obszarów chronionych (jak np. Ptasi Raj na wyspie Sobieszewskiej).
W skrócie - platforma to podstawa, baza. To nasz Morski Traktor. Od niego rozchodzą się dalsze możliwości i dostosowanie do wymagań prac na Bałtyku jakie stoją przed nami. To odpowiedź na wyzwanie do rozwiązania technicznych problemów jakie pojawiają się podczas prac wydobywania wraków z Bałtyku i innych akwenów.
Na chwilę obecną nasz projekt budowy Traktora Morskiego - Samopozycjonującej się platformy dedykowanej do wydobywania wraków i amunicji z dna Bałtyku, został podzielony na dwie części. Część a) statyczną, czyli konstrukcyjną oraz część b) układ napędowy. Wybudowanie i wdrożenie części a, czyli samej konstrukcji odpowiednio przystosowanej, już umożliwi nam fizyczne testy na Bałtyku i wydobywanie wraków. Jeszcze nie tych największych, dlatego jeszcze nie pytajcie o Frankena.
Najpierw budujemy, testujemy na bezpieczniejszych wrakach zalegających Zatokę Gdańską i okoliczne wody, a które nie stanowią bardzo dużego zagrożenia dla środowiska (wiecie, logika podpowiada żeby jednak, skoro zakładamy, że w konstrukcji będą poprawki, nie pchać przysłowiowych łap tam, gdzie coś może je ugryźć/odciąć, albo przy braku wprawy można przewrócić i stłuc porcelanową figurkę). Podczas testów będziemy dopasowywać parametry, poprawiać, zmieniać konstrukcję, żeby była najbardziej optymalna. Przy okazji nabierać wprawy w jej obsłudze i obsłudze wyciąganych wraków.
Trochę tej wprawy już mamy. Jest z nami firma Albatros z całym zespołem, która prowadziła wydobycie Eberswalde, robiła wydobycie zatopionego podczas wichury dźwigu portowego w Gdańsku, wyciągała Betty Mariel. Generalnie - to dobry skład. Doświadczonych ludzi, inżynierów i specjalistów. Są nurkowie z Anchor Diving. Wcześniej pod innym szyldem, teraz już własnym i też pracowali przy wydobyciach wraków. Nad wszystkim czuwa ekipa z Fundacji, która na organizacji i koordynacji najróżniejszych inicjatyw zęby zjadła i działa w tym zakresie od ponad 20 lat (też najpierw pod innym szyldem, później założyła Fundację).
Idealny skład do zadań specjalnych.
Jesteśmy od tego, żeby robić rzeczy. Żeby sprawić, że one będą działać i to działać dobrze.
Im szybciej znajdziemy finansowanie do budowy jednostki, tym szybciej wraki zaczną znikać z dna Bałtyku.
Jesteś z nami? Chcesz pomóc?
Wrzucaj na fb, publikuj, puszczaj w świat, roznoś vici. Im więcej będzie się o nas mówić, tym szybciej dobijemy do brzegu i zaczniemy robotę.
Temat wraków i tak jest spóźniony o jakieś co najmniej 30 lat, więc chyba już wystarczy konferencji i gdybania, co?
Zróbmy to.
Usuńmy wraki z Bałtyku.
Najwyższy czas.
...media w trakcie budowy, działa FB
Fundacja Historia Vita
Osiedle Akademickie 6/22,
31-866 Kraków
NIP 6751487193
KRS 0000452311
Oddział Trójmiasto (Gdańsk)
info@ratujbaltyk.pl